wtorek, 22 kwietnia 2014

Mała wycieczka do Złotego potoku

Heeeej . Opowiem wam dzisiaj o świętach i wycieczce do złotego potoku . No więc u mnie święta minęły w domowej atmosferze . Piekłam ciasta z rodzicami które znikały w zastraszającym tempie oraz wczoraj byłam na długiej rowerowej przejażdżce no a oprócz tego wracając pd mojej cioci razem z moimi rodzicami i siostrą podjęliśmy dość spontaniczną decyzję - że pojedziemy do Złotego potoku. Czekała nas godzina drogi więc najpierw podjechaliśmy do sklepu . Zaopatrzeni w wodę i przekąski ruszyliśmy w drogę . Jazda była męcząca ale było warto bo na miejscu było super . Szliśmy przez kilometr i dotarliśmy do pięknego zródełka . W rzece pływało dużo pni drzew więc można było po nich przejść na drugą stronę , ale ja chciałam zrobić cos bardziej ekscytującego więc zaczęłam skakać ze skałek na drugą skałkę nad wodą , żeby dostać się do wielkiego pnia który opierając się na wyższej ziemi był gruby ,ale pod nim było ze 2 metry do wody . Początkowo się bałam i raz prawie spadłam ale jak to skomentowała moja rodzina ,,przeszłam z gracją baletnicy'' . Było naprawdę fajnie i powtórzyłam to kilka razy . Posiedzieliśmy tam jeszcze trochę po czym pojechaliśmy coś przekąsić . Niedaleko był fajny zajazd w którym kupiłam batonika -,- bo nie było nic dobrego tylko frytki .  Uważam , że to i tak lepsze od zeszłorocznych lodów które kupiła moja siostra i mój tata . No a potem wróciliśmy do domu dopiero koło godziny 20 wieczorem .
Pepe

No a tak jeszcze poza tym to chyba wracam do przeróbek ubrań . Jeszcze niedawno mnie to pasjonowało i teraz ponownie do tego wracam . Mam plan , że moja mama która jest krawcową trochę mnie jeszcze poduczy i będę szyła naprawdę fajne rzeczy.
Wczoraj miałam też lany poniedziałek , ale ze względu na to , że większość moich przyjaciół albo mieszka w mieście albo było u rodziny urządziłam go z siostrą , ale to ona zaczęła ( te ostanie 4 słowa to tylko wytłumaczenie dla zalanej podłogi i ochlapanej ściany) no a ja , żeby wiedziała że z siostrą się nie zaczyna schowałam się i zaatakowałam ją z zaskoczenia .  Ona gdy została ochlapana wkurzyła sie i wtedy zaczęła się bitwa . Poszłam szybko napełnić mój pistolet wodą i zaczęłyśmy się lać . Ona próbowała zamknąć dżwi ,ale ja byłam silniejsza i weszłam do jej pokoju . Wreszcie gdy ona mnie wypchała za dżwi to ja nie chciałam sie poddać i ona w ostatnim momencie domknęła dżwi i ściana została ochlapana . Rodzice słysząc nasze krzyki szybko przyszli i zastali całą mokrą ścianę oraz pokój mojej siostry z którego wylewała się woda . Kazali nam to sprzątać , ale i tak miałyśmy niezły ubaw .
I jak podobają wam się takie dłuższe posty ? :* :* Czeeeść!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz