niedziela, 16 lutego 2014

Taka tam moja codzienność

Heeeej! Od mojego piątkowego wpisu sporo się wydarzyło. Mianowicie z tych ważniejszych rzeczy to była u mnie mała impreza. Przyszli do mnie znajomi i mieliśmy tylko siedzieć  i gadać, ale wyszło trochę inaczej ;). Na początku było bardzo spokojnie i oglądaliśmy tv. Potem zamówiliśmy pizze i poszliśmy do mojego pokoju. Coś nam zaczeło odbijać i zaczęliśmy się głupio śmiać. Potem włączyliśmy muzykę i  tańczyliśmy, a potem już śpiewaliśmy tańczyliśmy,śmialiśmy się i szaleliśmy po całym domu rozrzucajac wszystko. Nawet nie myślałam co robię i tez wszystko rozrzucałam. Potem przyjechał dostawca pizzy i jak odebraliśmy pizze no to powiedział że do zapłaty jest ileś tam złotych. A mój kolega wziął kasę, przybił sprzedawcu piątkę i dopiero potem dał kase i zamknął drzwi. Znowu się śmialiśmy i wykończeni szaleństwem jedliśmy i oglądaliśmy w spokoju tv. Po jakieś godzinie uświadomiłam sobie, ze moi rodzice przyjadą zapół godziny, a wcałym domu jest totalny bałagan. Musieliśmy szybko wstać z kanapy i szybko sprzątać. Niestety choć się staraliśmy okazało ię , że jest tego jeszcze więcej niż myśleliśmy, a rodzice mieli być za 5 minut. Na szczęście się udało i rodzice nic nie wiedzą :D. Ale więcej takiej impezy nie zrobię bo mimo, ze było fajnie to byłam tak zmęczona , juz o 10,a wstałam niedawno- o 11, choć zwykle wstaję o 8. Jednak myślę , że spaliłam sporo kalorii. Nie wiedziałam nawet, że ja się tak zachowam.Zwyle ja i moi znajomi jesteśmy w miarę spokojni,a tu nam tak odwaliło. Ale co tam. Nie ma to jak czasem wyszaleć się.
A tak jeszcze na koniec, bo niestety kończę bo muszę przeczytać książkę, którą obiecałam, że oddam przyjaciółce, a zostało mi jeszcze 250 stron! Tak wiec zabieram się do czytania i na koniec takie super zdjęcie.
Kocham te czapki. Bay!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz